- Odtąd Henry będzie miał najlepszą opiekę - powie¬dział przez zaciśnięte zęby, patrząc na odwróconą Tammy.

Krystianowi zrobiło się jeszcze goręcej.
kiedy wreszcie znajdzie się za kratkami, wtedy Alec odwiedzi go w celi i pogadają sobie od
Kula trafiła w kamienną ścianę, wzniecając chmurę pyłu, ona zaś pędziła ku
- Damien i Lucien, bliźniacy, moi bracia.
Blondyn zapatrzył się na niego w rosnącym szoku.
miękkim, ale władczym ruchem i przyciągnął ku sobie.
siły.
Tymi słowami rozpoczął swoją spowiedź. Jego stłumiony szept dobiegał do niej z
- Mądrość, cherie, nigdy mnie nie ciekawiła. Becky próbowała usnąć, ale wkrótce
- Bello... - Wyciągnął do niej rękę.
biło jak oszalałe.
- Członkowie rady nadzorczej oraz Izby Handlowej byliby zachwyceni - rzekł z uśmiechem. Stał z rękami w kieszeniach, nie bardzo wiedząc, jak przejść do sedna sprawy. - Szkoda, że nie powiedziałaś mi, że dziś się tu wybierasz. Z przyjemnością byłbym twoim przewodnikiem.
- Spodobałaś mu się i wiesz o tym dobrze. - Powiódł wargami po jej szyi. - A w
usta na penisa, zaczynając szybko ruszać głową. Czuł go na języku! Prześlizgiwał mu


- Możemy porozmawiać rano.

się do tyłu i osłoniła twarz rękami. - Jesteś w to wplątana po uszy. To ty wszystko zaczęłaś! Z
Nagle błysnęła mu niepokojąca myśl. Czyżby go okradła? Służebnice Wenus często bywały
- Nie usiądziesz?

świątynią. Ciężkie drzwi zamknęły się powoli, tłumiąc pierwsze zwrotki hymnu. - Na pewno

mówiąc „ja nieszczęsny!" i doprowadzając do rozpaczy swoją żonę, dopóki nie umrzesz jako bezużyteczny, samotny alkoholik. Możesz jednak zachować się jak człowiek, którym byłeś za młodu. - Chwyciła jego dłoń i ścisnęła mocno. - Nie namawiam cię do zemsty na Huffie. Nic nie zwróci tego, co odebrał ci mój ojciec. Poza tym, nie jest tego wart. Nie pragnę też, żebyś zrobił to dla mnie. - Ścisnęła jego rękę jeszcze mocniej. - Chcę, żebyś zrobił to dla siebie. Jak brzmi twoja odpowiedź? W drodze powrotnej do The Lodge, Sayre ogarnął umiarkowany optymizm. Istniała szansa, że Clark pokaże, na co go stać. Nazwanie go tchórzem było brutalne, ale potrzebował takiego kopniaka w tyłek. Liczyła na to, że pod warstwami przygnębienia w duszy Clarka drzemie jeszcze duma. Urażona ambicja była dobrą motywacją do działania. Nie była pewna, czy jej taktyka poskutkowała. Clark nie przyrzekł, że zrobi to, o co go prosiła. Nie zobowiązał się do niczego. Jednak niezależnie od tego, czy będzie mógł wpłynąć na przyszłość Hoyle Enterprises, czy też nie, miała nadzieję, że Clark zmieni swoje życie na lepsze. Gdy przyjdzie czas, chciała wrócić do San Francisco z poczuciem, że jej wysiłki nie poszły na marne i zrobiła coś dobrego. Stanęła przy drzwiach swojego pokoju w motelu i włożyła klucz do zamka. - Długo balujesz. Podskoczyła ze strachu. Odwróciła się i stanęła twarzą w twarz z Chrisem. Zupełnie jakby zmaterializował się w powietrzu. - Czego chcesz, Chris? - Mogę wejść? - Po co? - Chcę porozmawiać z własną siostrą. - O czym? - Jego rozbrajający uśmiech nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia. - Zaproś mnie, a się dowiesz. - Pokazał jej butelkę, którą trzymał w dłoni. - Przyniosłem wino. Nie przyszedł tutaj z butelką z dobroci serca, ani też po to, by uciąć sobie pogawędkę z siostrą. Chris miał ukryty motyw we wszystkim, co robił. Jeszcze nie wiedziała, co chciał osiągnąć tym razem. Nie znosiła przebywać w jego pobliżu, ale pomimo swojej awersji była ciekawa. Odwróciła się do drzwi, otworzyła je i weszła, zapalając światła. Chris podążył za nią i rozejrzał się po nieciekawym pokoju. - Nie zaglądałem do tego hotelu od czasów licealnych, kiedy przywoziłem tu dziewczyny. Wtedy nie zwracałem specjalnej uwagi na wystrój wnętrz. Niezbyt zachęcający, prawda? - Nie. - Dlaczego więc nie zatrzymasz się w domu? Przez dziesięć lat wierna Selma utrzymywała twój pokój w nieskazitelnej czystości. Zdjęła czapkę baseballową i potrząsnęła głową, rozpuszczając włosy. - To już nie jest mój dom, Chris. Westchnął nad jej uporem. - Masz przynajmniej jakieś kieliszki? Przyniosła dwa jednorazowe plastikowe kubki z małej łazienki. Chris spojrzał na nie z pogardą, otwierając wino korkociągiem, który przyniósł ze sobą. - To dobre chardonnay, z Napy. - Byłam w tamtej winnicy. Rzeczywiście, doskonałe. Nalał wina i stuknął swoim o kubek Sayre. - Na zdrowie! - Za co pijemy? Za podstęp z Calvinem McGrawem?
- Przykro mi, ale nie mogę udzielić pani bliższych in¬formacji.
- Ale jeśli Mark i ja...

umiał niczego ukryć przed żoną. A Alec nie chciał, by niepokój odbił się na zdrowiu jej lub

Przyglądała mu się, jakby miała do czynienia z kimś nie¬spełna rozumu.
- Ja nie...
Róża na chwilę zamilkła i rozmyślała. Mały Książę pojął, że to, co Róża opowie, będzie czymś nowym i